Wprowadzenie


…. Z przymrużeniem oka… ....ZŁOTE MYŚLI MAMY WSPANIAŁEGO SYNKA I CÓRECZKI....




"Spójrz w oczy dziecka zobaczysz Boga."

- Phil Bosmans


"Dziecko może nauczyć dorosłych trzech rzeczy: cieszyć się bez powodu, być ciągle czymś zajętym i domagać się - ze wszystkich sił - tego, czego pragnie."

- Paulo Coelho

"Jest jedna miłość, która nie liczy na wzajemność, nie szczędzi ofiar, płacze a przebacza, odepchnięta wraca - to miłość macierzyńska."
- Józef Ignacy Kraszewski

poniedziałek, 6 sierpnia 2012

Smycz dla biegacza



długo biłam się z myślami, czy się zdecydować na prowadzenie mojego kochaniutkiego Synka na smyczy...wydawało mi się że to głupie...ale po rozmowie z innymi / okazało się, że nawet Babcia mojego męża prowadziła na takich szelkach Wujka/, a przede wszystkim po niemożliwym spokojnym wyjściu z Synkiem na spacer zdecydowałam się...na specjalny plecaczek ze smyczą dla /jak to napisał producent/ bardzo ruchliwych dzieci...jestem zadowolona.
Dla wyjaśnienia mój piętnastomiesięczny Synek nie potrafi spokojnie spacerować, gdy tylko dotyka stopami podłoża zaczyna biec. Pewnie dlatego też nie cierpi chodzić za rękę / wyrywa się, a gdy to nie pomaga płacze i kładzie się na chodniku-wtedy albo go puszczam, albo muszę go nieść cała drogę na rękach/. Jak jesteśmy na jakimś placu to ok, niech sobie biega, ale czasem musimy przejść po chodniku lub po sklepie i wtedy dla jego bezpieczeństwa biegać mu nie pozwalam. Teraz zakładam mu szeleczki i biegnie zadowolony bo bez ręki mamy, a ja jestem spokojna bo wiem, że mi nigdzie nie wyleci na ulice.

Serdecznie polecam to rozwiązanie rodzicom, którzy mają ten sam problem. 
Plecaczek zamówiłam na allegro, kosztował ok 30zł.







Smycz w akcji: 


 Synuś z Tatusiem :)

7 komentarzy:

  1. tez sie nad smycza zastanawiam i bije sie podobnie jak ty z myslami, bezpieczenstwo najwazniejsze i to przemawia do mnie:)
    co prawda Majka dopiero stapa ale do spokojnych dzieci nie nalezy wiec juz mysle jak sie ubezpieczyc:P
    slodzisnie wygladaja te skrzydelka;P

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja akurat nie mialam takiego problemu, mały od początku w miare grzecznie chodził za rękę, a jak szedł koło nie czy przede mną to bardzo słuchał. Najważniejsze, aby Tobie i dziecku bylo wygodnie i przede wszystkim bezpiecznie

    OdpowiedzUsuń
  3. ten temat budzi wiele kontrowersji.
    uważam, że to dobra rzecz w zatłoczone miejsca.

    OdpowiedzUsuń
  4. Fajne skrzydełka. Nigdy nie zastanawiałam się nad zakupem czegoś takiego, ale pewnie dlatego, że Kuba był raczej spokojny i nie uciekał nigdzie sam. Mam nadzieję ,że z Mają będzie podobnie :P

    OdpowiedzUsuń
  5. Mój Osinek lubi chodzić za rękę i raczej nie ucieka więc nam taka smycz się nie przyda ale gdyby należał do uciekinierów to nie zastanawiałaby się nad zakupen takiego gadżetu

    OdpowiedzUsuń
  6. Tak czytam wasze odp. i myślę, że ja ze swoim Synkiem dłużej niż dwa kroki za rękę nie przeszłam, odkąd nauczył się sam chodzić. Na samym początku myślałam, że to zależy od wyćwiczenia, że każde dziecko powinno umieć chodzić za rękę - teraz już jestem pewna/po tych 5 miesiącach/, że to po prostu charakter mojego Synka, jest strasznie ruchliwy - wiem, że nie ma sensu go stresować / czyt.tresować/ i zmuszać do chodzenia za rękę.
    * pomimo smyczy i tak się naganiam na spacerze, a bo Szkrabuś zawsze chce w druga stronę, albo chce szybciej niż jego Mama chodzić /czyt. biegać/Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  7. My smycz dostaliśmy w "spadku" zobaczymy czy się przyda:)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz.