Wprowadzenie


…. Z przymrużeniem oka… ....ZŁOTE MYŚLI MAMY WSPANIAŁEGO SYNKA I CÓRECZKI....




"Spójrz w oczy dziecka zobaczysz Boga."

- Phil Bosmans


"Dziecko może nauczyć dorosłych trzech rzeczy: cieszyć się bez powodu, być ciągle czymś zajętym i domagać się - ze wszystkich sił - tego, czego pragnie."

- Paulo Coelho

"Jest jedna miłość, która nie liczy na wzajemność, nie szczędzi ofiar, płacze a przebacza, odepchnięta wraca - to miłość macierzyńska."
- Józef Ignacy Kraszewski

wtorek, 16 października 2012

fachowcy...


..niestety miałam ostatnio styczność z fachowcami....pisze niestety bo to było przykre spotkanie...

najpierw sąsiad nas zalał..
....fachowiec, który tam wykonywał remont powiedział, ze przyjdzie i odmaluje...pomyślałam ok, nie ma co robić zadymy, odmaluje i po sprawie...

..minął miesiąc a fachowca z farbą dalej nie było, więc poszłam do góry spytać się kiedy się zjawi...drzwi otworzył mi sąsiad zdziwiony, gdyż nie wiedział o żadnym zalaniu, od razu powiedział, że dzwoni do fachowca, żeby przyjechał i naprawił szkodę...i tak się stało..

....popołudniu przyjechał fachowiec, spytany dlaczego sam się nie zjawił oświadczył, że czekał aż wyschnie plama /hmmm/...zamalował plamę i oświadczył, że kolejnego dnia o godz. 17 przyjdzie do mnie, aby nałożyć kolejną warstwę farby ...

...cóż kolejnego dnia mogłam sobie czekać na niego cały dzień, on nie zjawił się....wkurzona poszłam do góry do sąsiada, jak zwykle miły i zdziwiony sąsiad obiecał, że fachowiec przyjdzie kolejnego dnia...tak jak obiecał tak się stało... zjawił się fachowiec jednak zaczął mnie obrażać, że jestem upierdliwa, że on może odmalować, ale on nic nie widzi (pomimo, że plamy było widać gołym okiem), że jestem młoda i nic o życiu nie wiem, że sąsiad będzie miał ze mną problemy itd.

....poczułam się okropnie...całkowicie bezsilna, nie potrafiłam odpowiednio zareagować na obelgi... 
...oczywiście jak mąż  dowiedział się to poszedł do góry porozmawiać z sąsiadem, ten przeprosił....

..i co mi po tym!!!

kolejni fachowcy obrabiali nam drzwi....kolejni "przemili" ludzie ....umówili się na godz. 9 ..wstałam rano, aby zdążyć zjeść śniadanie, ubrać się, posprzątać-zabezpieczyć wszystko przed kurzem...godz. 10 nie ma ich....dzwonie okazuje się, że pojechali na jakąś fuchę i zapomnieli, ale o godz 12 będą już u mnie...pomyślałam ok, dobrze że w ogóle  zjawią się....godz 13 -  telefon, że spóźnią się 30 min.....
godz. 14 dalej ich nie ma....zjawili się o godz 15 bez słowa przepraszam....godz. 17 a praca w ogóle nie idzie do przodu /wcześniej miałam zapewnienie że dziś ostatni dzień robót/ więc  pytam się czy panowie dziś skończą...na to usłyszałam ,żebym przestała sugerować, że źle pracują /nic takiego nie powiedziałam!/  bo oni robią mi przysługę że robią mi tą obróbkę drzwi /to nic że robią to za spore pieniądze/, a spóźnili się bo mają też inną prace i bez przesady..

...myślałam, że padnę, jednak mając w pamięci chamstwo poprzedniego fachowca nic się nie odezwałam
...cóż na koniec pan fachowiec przeprosił za nerwy....tylko czy to wystarczy?!


...podsumowując prace wspaniałych, doświadczonych fachowców:

-plamy na suficie po zalaniu dalej są , gdyż pan zapomniał /pewnie celowo-dodatkowy koszt/ zastosować farby na zacieki,
- drzwi są zrobione, troszkę się rozchodzą ale cóż, każde z drzwi są zrobione inaczej, do tego są zniszczone, - listwy przypodłogowe popękane
- komoda cała porysowana /bo panowie trzymali tam swoje narzędzia...
-oczywiście nerwy zszarpane

..pewnie to moje wymysły, bo jak to jeden stwierdził, jestem taka młoda a taka upierdliwa!!!

Tylko tak sobie myślę, że po mimo iż jestem młoda, ja jak wykonuję jakąś pracę to od początku do końca , starannie i z dokładnością tego nauczyłam się w domu..
....UCZCIWOŚCI I SZACUNKU DO DRUGIEGO CZŁOWIEKA!!!



oto efekt pracy moich wspaniałych fachowców:

Szkoda było czasu na odkręcenie listwy przypodłogowej, więc skrócili listwę od drzwi:


na szczęście po interwencji Taty, przyjechali i zrobili jak należy:



a tu troszkę się rozeszło,a co tam:
/efekt końcowy/







i jeszcze kilka fotek znalezionych w necie:

w stylu "moich" fachowców:
/kto wie może to ich robota?!/



















Źródło zdjęć: www.demotywatory.pl

5 komentarzy:

  1. Przeżyłam budowę domu i przez te kilka lat 5 razy osiwiałam przez dobrych fachowców :/

    Temat rzeka....

    OdpowiedzUsuń
  2. Oj coś mogę niestety powiedzieć o takich "fachowcach". Teraz polegam jedynie na mężu i teściu bo wiem, że fuszerki nie odstawią ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. współczuję, ja na szczęście nigdy nie miałam styczności z takimi "fachowcami", mieszkanie wykańczał nam świetny człowiek, który nie dość, że nie odstawił fuszerki, to posprzątał zawsze po sobie.

    OdpowiedzUsuń
  4. współczuję bardzo takich "fachowców", ja też jestem młoda,ale już się nauczyłam, że nie ma co się dawać, bo będą się właśnie tak mądrzyć...jak byłam miła i grzecznie prosiłam, zeby fachowcy z miszkaniówki naprawili mi pokrętło od kaloryfera to rok(!) czekałam, a jak już nauczona doświadczniem zadzwoniłam i dobitnie powiedziałam czego oczekuję w sprawie sypiącego się sufitu, to tego samego dnia przyszli... trzymaj się i nie daj im:)))

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz.