Wprowadzenie


…. Z przymrużeniem oka… ....ZŁOTE MYŚLI MAMY WSPANIAŁEGO SYNKA I CÓRECZKI....




"Spójrz w oczy dziecka zobaczysz Boga."

- Phil Bosmans


"Dziecko może nauczyć dorosłych trzech rzeczy: cieszyć się bez powodu, być ciągle czymś zajętym i domagać się - ze wszystkich sił - tego, czego pragnie."

- Paulo Coelho

"Jest jedna miłość, która nie liczy na wzajemność, nie szczędzi ofiar, płacze a przebacza, odepchnięta wraca - to miłość macierzyńska."
- Józef Ignacy Kraszewski

niedziela, 29 lipca 2012

Pierwszy mecz na stadionie

..25.07.2012 to miał być niezapomniany dzień...mieliśmy iść cała rodzinką na mecz...Synek miał iść z nami...Już nie mogliśmy się doczekać tej chwili. 
Z mężem chodzę na mecze Naszego miejscowego klubu od 10 lat. A teraz ... doczekaliśmy się nie tylko Mistrza Polski, ale też wielkiej chwili kiedy to Nasz Synuś pójdzie z nami kibicować. Kupiliśmy bilety /Synek także miał swój/. Poszliśmy kupić nową koszulkę dla Szkrabka, bo poprzednia zrobiła się już za mała. Wydawałoby się , że zaplanowaliśmy wszystko..a jednak...wyleciał nam z głowy jeden mały szczegół....godzina meczu! Dzień przed meczem, gdy planowaliśmy godzinę wyjazdu, dotarło do nas, że mecz jest o godz.20.45, a nasz Synuś chodzi spać o 20. Myślałam, że padnę ze śmiechu....wszystko gotowe...koszulka, trzy bilety, cała rodzina poinformowana...a tu zonk!

Nie ma jak zakręceni rodzice :p

Niestety musieliśmy wyjście całą trójką przełożyć na inny termin. Zdecydowaliśmy się na wyjście we dwójkę, a do Synka "zatrudniliśmy" rodziców :)

Ale pamiątkowy, pierwszy imienny bilet jest!









 Kilka fotek z upalnego piątku, kąpiel na balkonie:











:)















Makijaż klubowy...(10)

...Makijaż w barwach klubu piłkarskiego..

wykonany specjalnie na mecz, oto barwy klubu:










Do zrobienia makijażu wykorzystałam: 
bazę pod cień z elfa, cienie z paletki beauties factory, Maskara Illegal Length, 
białą i czarną kredkę do oczu.


piątek, 27 lipca 2012

Nieudana akcja 'smoczek'

...a to było tak...
szykowaliśmy się na tą akcję już długi czas...postanowiliśmy, że zrobimy to w poniedziałek...więc nastał ten poniedziałek -23.07.2012r /Synek w ten dzień skończył piętnaście miesięcy/...obserwowałam Synka i widziałam, że się nie domaga smoka, był zajęty bo dostał nową zabawkę samochodzik. Więc schowałam smoka i postanowiłam, że to koniec. Koniec ze smoczkiem i zaczynamy nowy etap bez smoka. Dzień zleciał spokojnie. Wieczorem troszkę się kręcił, dłużej się wyciszał, ale zasnął...byłam zadowolona...pomyślałam, że może się udać...w nocy się przebudził, zamiast smoka dałam mu  troszkę się napić z kupka niekapka...zasnął.  Rano obudził się podenerwowany...widziałam, że brakuje mu smoka...ale wstaliśmy szybko, zaczęliśmy się bawić...było ok..najgorzej z drzemką...nie mógł się wyciszyć...po długich godzinach zasnął...wieczorem po kąpieli zawsze Go ubieram na łóżku, zawsze tam leżała piżamka, pielucha, krem i SMOK, Synuś szukał po całym łóżku smoka - w moich oczach pojawiły się łzy - serce się ścisnęło - i z płaczem pobiegłam do męża - wydarłam się, że nie dam rady!
 Zdecydowaliśmy się oddać smoka Synkowi i poczekać aż sam będzie gotowy na oddanie - nic na siłę. Synek był tak szczęśliwy, że znów ma swojego przyjaciela, że długo jeszcze nie mógł zasnąć.
Nie żałuję, że tym razem nie byliśmy konsekwentni.


Synek i smoczek, gdy miał niecały miesiąc:

czwartek, 26 lipca 2012

Współpraca


Zainteresowanych współpracą proszę o kontakt:

greeneyekitty22@gmail.com


Po wakacjach...

....już w domu...

to były intensywny wyjazd...ciągle gdzieś w biegu...a raczej ciągły bieg za Naszym Synkiem, który nie potrafi ustać w jednym miejscu dłużej niż 1 min, Synuś nawet nie potrafi spacerować, tylko ciągle gdzieś biegnie...więc podsumowując nad morzem przebiegliśmy chyba maraton :P
/ŁOŁ jak to jest, że normalnie nie przebiegłabym nawet 20 min, a za Szkrabkiem mogę biegać non-stop/

Jak wyglądał Nasz wypoczynek?

Próbowaliśmy plażować, troszkę  wygrzać się w słoneczku, ale cóż ...ja nie mogę narzekać, bo tu główną rolę odgrywał Tatuś i oczywiście Nasz Synuś../ja dostałam nakaz odpoczywania, jednak nie mogłam się na niczym skupić ciągle ich obserwowałam/....więc ranne wyjście na plaże, w skrócie, wyglądało tak:

...szliśmy na plażę, rozbijaliśmy parawany dookoła, aby Nasz kochaniutki Synuś nie mógł nigdzie powędrować, rozkładaliśmy zabawki...
...Synuś jeszcze spokojny...mija 5 minut...Synuś zaczyna się nudzić...Tata zaczyna kopać dziurę ,aby zainteresować Synka...Synek bawi się w dziurze  ...mija 30 minut...Synek się znudził...Tata przybiega z wiaderkiem pełnym wody...Synuś chlapie się w wodzie...mija 1godz. Synek próbuje  przeskoczyć przez parawan, czas na wspólny z Tatusiem rejs po morzu, Synek wskakuje do pontonika...To chyba najdłuższa chwila spokoju...po 40 min Tatuś skostniały \wiadomo jaka ciepła jest woda w naszym Bałtyku\ przyprowadza synka na ręcznik..Synek wypija soczek i jest gotowy do dalszej zabawy, więc Tatuś decyduje się na desperacki krok i wypuszcza synka wolno, na plaże poza obozowisko...a tu się dopiero zaczyna...Synek podchodzi do wszystkich, wchodzi na ręczniki, zabiera wszystko /kremy, napoje,okulary, gazety itd/ wszystkim, za każdym razem, gdy Tatuś próbuje go zabrać z czyjegoś ręcznika jest wrzask.......TAK SPĘDZALIŚMY MIŁE TRZY GODZINY NA PLAŻY!
Tu muszę pogratulować mojemu Mężusiowi, był niesamowicie cierpliwy, wytrzymały. GRATULACJE!!!

Fotki:


plażowanie:



















Synek przez pierwsze dni uczył się chodzić po piasku:



z Tatusiem:




z Mamusią:




zatoka:








Po plaży chwila odpoczynku, Synuś zasypiał, a my w tym czasie mogliśmy zjeść obiadek. Pobudka, szybki obiad i nad zatokę. Tam było mniej ludzi, więc Synuś swobodnie chlapał się w wodzie przez ok 2 godz. Później do domku, przebrać się i wyjście na rower. Ok godziny 19 chodziliśmy na molo, aby Synek mógł się jeszcze wylatać przed snem /czyt. by szybciej poszedł spać ;)
Na molo oczywiście kolejne sceny dantejskie. Ludzie patrzyli na nas z uśmiechem. I tylko było słychać "ale Agent"! Synek biegał jak oszalały a my w pogoni za nim oczywiście nie obyło się bez upadków / i tu nie chodzi mi wyłącznie o wywrotki Synka/

Na szczęście całodzienna gonitwa się opłacała, bo Synek o 21 już spał. A my mogliśmy w ciszy posiedzieć sobie przy grilku :)


Fotka z molo, jak Synek wyrywa dziewczynce misia:




pamiątka z wakacji-koszuleczka "najukochańszy urwis na świecie" miała być koszulka z napisem "mały terorysta", ale gdy doszło do zakupu to wymiękliśmy i zdecydowaliśmy się na lżejszą wersję:


wycieczka - fokarium - Hel:






wycieczka - stadion - Gdańsk







wycieczka - molo - Jurata:



wycieczka - Władysławowo:



Reasumując wyjazd bardzo, ale to bardzo udany. 
Szybko zleciał ten czas. Teraz czekamy na kolejne wakacje. 
Aż się boje pomyśleć co będzie się działo za rok :)