Wprowadzenie


…. Z przymrużeniem oka… ....ZŁOTE MYŚLI MAMY WSPANIAŁEGO SYNKA I CÓRECZKI....




"Spójrz w oczy dziecka zobaczysz Boga."

- Phil Bosmans


"Dziecko może nauczyć dorosłych trzech rzeczy: cieszyć się bez powodu, być ciągle czymś zajętym i domagać się - ze wszystkich sił - tego, czego pragnie."

- Paulo Coelho

"Jest jedna miłość, która nie liczy na wzajemność, nie szczędzi ofiar, płacze a przebacza, odepchnięta wraca - to miłość macierzyńska."
- Józef Ignacy Kraszewski

sobota, 27 października 2012

imiennik..jabłko i jabłoń:)


...buszowałam sobie w necie i natrafiłam na imiennik http://magia.onet.pl/imiennik/...
i sprawdziłam...oczywiście imię mojego Synka...jaki miałam ubaw, bo czytając charakterystykę imienia mojego dziecka, miałam wrażenie, że czytam o moim mężu ;)
 /zaznaczam, że imiona mają różne/
....no cóż... podobno....

..niedaleko pada jabłko od jabłoni :D






Oto fragment:

"To łagodny choleryk, zdaje się, że wybuchnie, ale nic się nie dzieje. Trochę w rodzaju: „Trzymajcie mnie, albo zrobię coś złego”. Doskonale potrafi wyręczać się innymi, jest także wyjątkowo zdolnym pośrednikiem. 

To ekstrawertyk posiadający dar porozumiewania się z innymi i wrodzoną dyplomację. Umie być obiektywny, ale tylko wtedy, gdy to go urządza! Odgrywa zdecydowanego: wali pięścią w stół, głośno mówi, ale w duchu zawsze zastanawia się, czy inni dadzą się na to nabrać. Gdy z ręką na sercu zapewnia o uczciwych zamiarach albo o miłości, w pełni ujawnia się jego talent aktorski. Jest przeczulony na punkcie swego honoru, a także portfela, gdyż najbardziej obawia się, by ktoś nie wykorzystał jego hojności, zresztą bardzo względnej! Chętnie pracuje, ale na własny rachunek, i to bez przesady. Jest najczęściej samoukiem. Tego, czego potrzebuje do sukcesu, nie można się nauczyć na uniwersytecie, ale w księdze życia. Ma „nosa”, a przy tym wielkie wyczucie psychologiczne. 

Cechuje go ogromna wyobraźnia, zadziwiająca pamięć, humor, jowialność. Posiada talent do manipulowania ludźmi. Liczy też w życiu na szczęście, kupuje losy na loterię. Jest bardzo towarzyski, potrafi przyjmować serdecznie, bez snobizmu. Pragnie być kochany, ale nie chce, by czyjeś uczucie było dla niego ciężarem. Jest zaborczy, pod każdym względem ma duszę właściciela. Szczerze pragnie pomagać innym, w czym pomaga mu właśnie fenomenalna intuicja. Potrafi odkrywać talenty. Nie lubi roztrząsać zbyt szczegółowo swego postępowania w interesach czy w miłości. Jest łakomy, zmysłowy, zaborczy, nawet despotyczny.

Jego życie seksualne zależy od wielu czynników: od dużej na ogół roli, jaką odgrywa dla niego rodzina, od pracy, która go pochłania, od sukcesu, do którego dąży. Seks jest więc dla niego ważny, ale nie najważniejszy. Na ogół ma szczęście poślubić kobietę będącą w wystarczającym stopniu „niewolnicą”, by spełniać rozkazy i drobne kaprysy. Ale żeby nadążyć za tym niestrudzenie galopującym ogierem, trzeba być nie lada „klaczą”.-"

Ubaw miałam nieziemski :)))


A to wariacje Synka

'porządki'




niedziela, 21 października 2012

Warszawa...wspólny wyjazd..

Tydzień temu... wybraliśmy się do Warszawy. Mąż miał tam egzaminy, więc zdecydowaliśmy się zabrać  z nim.
Uwielbiam Warszawę. Oczywiście najwspanialszym miastem jest kochany Wrocław, ale Warszawa też jest świetna:))

a więc....

...zapakowani wyruszyliśmy z Wrocławia o godzinie 14 . Do Warszawy-hotelu dotarliśmy o godz. 20. Niestety najpierw sznur samochodów pod Warszawą, a później prawie 2 godziny staliśmy w korku w samej Warszawie :/ 
No cóż, spodziewaliśmy się tego...w końcu to był piątek, a do tego w Warszawie odbywał się mecz Polski.
/ przejeżdżaliśmy obok stadionu, PIĘKNY!!!/

Troszkę się bałam drogi, że Synuś będzie marudził, a także hotelu, że nie będzie mógł się zaaklimatyzować. Jednak podróż minęła świetnie, zapasowy telefon, książki, samochodziki i klocki zdały egzamin.  A w pokoju Synek był szczęśliwy, bo wszystko nowe - tyle do zobaczenia, zwiedzenia/np. wchodzenie do szafy/

Rano odwieźliśmy Tatę na egzamin, a Sami pojechaliśmy odwiedzić galerię handlową. Mieliśmy iść do Zoo, jednak padało, więc zdecydowaliśmy się "zabić czas" w galerii Arkadia.
Kocham zakupy, więc mi to pasowało:) 
 MASAKRA. Galeria trzy razy większa od tych we Wrocławiu, do tego parking za darmo /we Wrocławiu trzeba płacić!/
Największą rewelacją było to, że jest tam takie ogrodzone miejsce do zabawy dla małych dzieci. Synek był przeszczęśliwy! Nie mogłam Go stamtąd wyciągnąć. Szkoda, że u nas nie ma takich miejsc dla maluszków.
Na koniec poszliśmy do sklepu z zabawkami i Synek wybrał sobie jakąś pamiątkę z wycieczki :) 

O 16 odebraliśmy Tatę i wyruszyliśmy do Wrocławia, o 22 byliśmy już w domku.

Wycieczka bardzo udana, a co najważniejsze świetnie zdany egzamin Taty. 
JESZCZE RAZ GRATULACJE MĘŻUSIU:*
Synkowi też się bardzo podobało! Czekamy na więcej takich przyjemności:))


Kilka fotek:


W hotelowym pokoju obowiązkowe zwiedzanie szafy :
/w Mamy klapkach/


i testowanie łóżka:




Przed zakupami należało się porządnie wyspać na parkingu:



Wyspany Synuś ruszył na podbój galeriowego placu zabaw:






A po zabawie był czas na odpoczynek i zakupowe szaleństwo:



Wszystko co dobre szybko się kończy...







 ...już w domu...

..Mamo, no otwórz....jestem taki grzeczny...
 /pamiątka z Warszawy/













...kolejne warszawskie zdobycze...








wtorek, 16 października 2012

Potrzebna krew A - lub 0 -




PILNIE POTRZEBNA JEST KREW  


A -   LUB   0 - 



fachowcy...


..niestety miałam ostatnio styczność z fachowcami....pisze niestety bo to było przykre spotkanie...

najpierw sąsiad nas zalał..
....fachowiec, który tam wykonywał remont powiedział, ze przyjdzie i odmaluje...pomyślałam ok, nie ma co robić zadymy, odmaluje i po sprawie...

..minął miesiąc a fachowca z farbą dalej nie było, więc poszłam do góry spytać się kiedy się zjawi...drzwi otworzył mi sąsiad zdziwiony, gdyż nie wiedział o żadnym zalaniu, od razu powiedział, że dzwoni do fachowca, żeby przyjechał i naprawił szkodę...i tak się stało..

....popołudniu przyjechał fachowiec, spytany dlaczego sam się nie zjawił oświadczył, że czekał aż wyschnie plama /hmmm/...zamalował plamę i oświadczył, że kolejnego dnia o godz. 17 przyjdzie do mnie, aby nałożyć kolejną warstwę farby ...

...cóż kolejnego dnia mogłam sobie czekać na niego cały dzień, on nie zjawił się....wkurzona poszłam do góry do sąsiada, jak zwykle miły i zdziwiony sąsiad obiecał, że fachowiec przyjdzie kolejnego dnia...tak jak obiecał tak się stało... zjawił się fachowiec jednak zaczął mnie obrażać, że jestem upierdliwa, że on może odmalować, ale on nic nie widzi (pomimo, że plamy było widać gołym okiem), że jestem młoda i nic o życiu nie wiem, że sąsiad będzie miał ze mną problemy itd.

....poczułam się okropnie...całkowicie bezsilna, nie potrafiłam odpowiednio zareagować na obelgi... 
...oczywiście jak mąż  dowiedział się to poszedł do góry porozmawiać z sąsiadem, ten przeprosił....

..i co mi po tym!!!

kolejni fachowcy obrabiali nam drzwi....kolejni "przemili" ludzie ....umówili się na godz. 9 ..wstałam rano, aby zdążyć zjeść śniadanie, ubrać się, posprzątać-zabezpieczyć wszystko przed kurzem...godz. 10 nie ma ich....dzwonie okazuje się, że pojechali na jakąś fuchę i zapomnieli, ale o godz 12 będą już u mnie...pomyślałam ok, dobrze że w ogóle  zjawią się....godz 13 -  telefon, że spóźnią się 30 min.....
godz. 14 dalej ich nie ma....zjawili się o godz 15 bez słowa przepraszam....godz. 17 a praca w ogóle nie idzie do przodu /wcześniej miałam zapewnienie że dziś ostatni dzień robót/ więc  pytam się czy panowie dziś skończą...na to usłyszałam ,żebym przestała sugerować, że źle pracują /nic takiego nie powiedziałam!/  bo oni robią mi przysługę że robią mi tą obróbkę drzwi /to nic że robią to za spore pieniądze/, a spóźnili się bo mają też inną prace i bez przesady..

...myślałam, że padnę, jednak mając w pamięci chamstwo poprzedniego fachowca nic się nie odezwałam
...cóż na koniec pan fachowiec przeprosił za nerwy....tylko czy to wystarczy?!


...podsumowując prace wspaniałych, doświadczonych fachowców:

-plamy na suficie po zalaniu dalej są , gdyż pan zapomniał /pewnie celowo-dodatkowy koszt/ zastosować farby na zacieki,
- drzwi są zrobione, troszkę się rozchodzą ale cóż, każde z drzwi są zrobione inaczej, do tego są zniszczone, - listwy przypodłogowe popękane
- komoda cała porysowana /bo panowie trzymali tam swoje narzędzia...
-oczywiście nerwy zszarpane

..pewnie to moje wymysły, bo jak to jeden stwierdził, jestem taka młoda a taka upierdliwa!!!

Tylko tak sobie myślę, że po mimo iż jestem młoda, ja jak wykonuję jakąś pracę to od początku do końca , starannie i z dokładnością tego nauczyłam się w domu..
....UCZCIWOŚCI I SZACUNKU DO DRUGIEGO CZŁOWIEKA!!!



oto efekt pracy moich wspaniałych fachowców:

Szkoda było czasu na odkręcenie listwy przypodłogowej, więc skrócili listwę od drzwi:


na szczęście po interwencji Taty, przyjechali i zrobili jak należy:



a tu troszkę się rozeszło,a co tam:
/efekt końcowy/







i jeszcze kilka fotek znalezionych w necie:

w stylu "moich" fachowców:
/kto wie może to ich robota?!/



















Źródło zdjęć: www.demotywatory.pl

sobota, 6 października 2012

Outfit - Jeans + nowy nabytek: adidasy




















* kurteczka /H&M/
* body /Tesco/
* spodnie /Zara/
* buty /Nike/
* apaszka /New Yorker/



* Zadowolona, że udało się kupić takie fajne butki, włożyłam od razu Synkowi nowości na nóżki a stare w pudełku włożyłam do wózka na zakupy ... wszystko byłoby ok, gdyby nie fakt, że z wózka wyciągnęłam tylko Synka a stare butki, pudełko i PARAGON zostały w koszyku...zorientowałam się dopiero wieczorem....no cóż... teraz pozostaje trzymać kciuki, aby buty nie rozleciały się za szybko, bo o gwarancji mogę zapomnieć bez paragonu :/



Ja też skorzystałam z zakupów, oto mój nowy nabytek :)






środa, 3 października 2012

Otagowana....



Zostałam otagowana przez Ewelinę http://ewelina-szlabs.blogspot.com/




a pytanie brzmi:

Jeśli twój blog miałby włosy jakiego by były koloru ?


Moja odpowiedź chyba nikogo nie zaskoczy, brzmi:


BLOND z różowymi pasemkami 





Cóż, kocham włosy Blond, moje dwa Skarby są blondynami :*
A kolor różowy po prostu uwielbiam!


A ja taguję:


poniedziałek, 1 października 2012

jak nie zwariować...

kilka historyjek...z życia wzięte..


* Mój kochany Synuś bawił się boomboxem...bo u nas w sypialni stoi magnetofon. Synek praktycznie od urodzenia zasypia przy kołysance, którą mu włączam do snu. Wczoraj próbowałam włączyć, ale coś syczało i nie grało...szukałam, sprawdzałam, strzelałam przyciskami i nic. Zrezygnowana pomyślałam, że płyta się zacięła i trzeba nagrać nową....z nerwów łzy napłynęły mi do oczu - no bo jak ja teraz uśpię mojego Łobuziaka...otwieram pojemnik..a tam...płyta "do góry nogami"..Synuś stwierdził, że tak będzie lepiej..
/wszystko działo się w porze usypiania, przez to usypianie trwało nie 20 min tylko 2 godz/


* Jesteśmy w szatni przed basenem, synek buszuje i wita się z kolegami i koleżankami, cały czas spoglądam czy nic nie kombinuje, bo niezły z niego jest kombinator....nagle widzę.. podszedł do dziewczynki, wyciąga szyję i próbuje dać ...jej buziaka..ona jednak speszona zaczyna się wycofywać na to mój Synuś wrzeszczy "dajesz?! dajesz?!"...no cóż w końcu chłopak , wie czego chce..hmm! Oczywiście natychmiast pozostałe Mamy wybuchły  śmiechem, komentując:"w życiu sobie na pewno poradzi!"


* Synuś i Dziadzio poszli na spacer. Zachciało im się pić, więc postanowili wstąpić do sklepu, a tam ....kosz zabawek...Synek zobaczył samochodzik, a kiedy Dziadzio powiedział, że nie ma przy sobie tyle pieniędzy Synek wpadł w szał /płacz, krzyk, rzucanie się na podłogę/...Synek dopiero po powrocie do domu uspokoił się...jednak Dziadzia tak szybko o tym nie zapomniał...wieczorem przed wyjściem do pracy /taksówkarz/ dostał od Babci pieniądze na nowe buty...a rano..... wrócił z wielkim samochodem dla Wnuczka...oznajmił Babci, że buty mu nie są potrzebne, a samochód Wnusiowi się przyda!


* a...jeszcze mój ukochany Mąż...ostatnio byłam przeziębiona, więc z domu się nie ruszałam, dlatego poprosiłam Męża, żeby zrobił większe zakupy...oczywiście powiedział, że chętnie by zrobił, ale on nigdy nie może niczego znaleźć w sklepie...mi jednak zależało na tym bardzo więc....to lista zakupów z rozrysowaną mapką naszego pobliskiego sklepu:









Kilka fotek:
ponieważ zrobiło się chłodno po domku Synek biega w kapciuszkach









a czasem w butach Taty: