Wprowadzenie


…. Z przymrużeniem oka… ....ZŁOTE MYŚLI MAMY WSPANIAŁEGO SYNKA I CÓRECZKI....




"Spójrz w oczy dziecka zobaczysz Boga."

- Phil Bosmans


"Dziecko może nauczyć dorosłych trzech rzeczy: cieszyć się bez powodu, być ciągle czymś zajętym i domagać się - ze wszystkich sił - tego, czego pragnie."

- Paulo Coelho

"Jest jedna miłość, która nie liczy na wzajemność, nie szczędzi ofiar, płacze a przebacza, odepchnięta wraca - to miłość macierzyńska."
- Józef Ignacy Kraszewski

środa, 22 maja 2013

Denis w akcji...(ku pamięci)

....Mój Kochaniutki Denisek i Dziadzio...

...wychodzę z pracy..telefon...dzwoni Mama: "Gdzie jesteś? Jedź do domu? Tato zatrzasnął się na balkonie"...wsiadłam w samochód..150km/h na liczniku..i sobie tak myślę jak zatrzasnął?! przecież nasze drzwi balkonowe się nie zatrzaskują...chwila zastanowienia...nasunęło mi się tylko jedno słowo DENIS!

...a to było tak... Dziadzio wyszedł na balkon po pranie..Synek chciał też wyjść na balkon i złapał za klamkę, żeby otworzyć sobie drzwi, jednak zamiast otworzyć - zamknął!
Dziadzio wpadł w panikę, bo Synek sam w domu został....zaczął Deniska przez szybę zabawiać, żeby Synek nie wyszedł z pokoju i jednocześnie wołał o pomoc...na szczęście była sąsiadka na balkonie i pożyczyła Tacie telefon - zadzwonił po straż pożarną - przyjechali i przez okno dostali się do środka. 
...a Denisek...siedział sobie spokojnie w pokoju, oglądał bajki i uśmiechał się do uwięzionego, spanikowanego Dziadzia...przestraszył się dopiero jak strażak wszedł do domu...zaczął płakać.. szybko się uspokoił, bo dostał ponosić prawdziwy chełm strażacki

..gdy dojechałam było już po wszystkim...Tato blady z nerwów siedział na fotelu, a Synuś opowiadał jak to u niego było iiiiiiiiioooołłł i kwiatki zrobiły bam!
..dodam tylko, że nawet gdybym dotarła szybciej nic bym nie pomogła, bo kluczy nie miałam, zostały w domu :/

..i takie to atrakcje...gdy Mama sobie spokojnie w pracy siedzi...



*walczymy z nocnikiem... po domu Synek lata bez pieluchy i bez problemu siusia do nocnika... niestety nie chce kupki robić...na dwór i na noc zakładamy jeszcze pampersa.


Kilka fotek z tygodnia:

zainspirowana Waszymi sposobami na malucha dałam Synkowi mąke do zabawy...
...hmm u nas nie zadziałało..spokój był przez 5 minut, później już działy się cuda:










niedzielny spacerek:




na śniadanko almette - oczywiście bezposrednio z kubeczka:


 krótka przejażdżka:






16 komentarzy:

  1. mąka, chyba też muszę spróbować ;) prawdziwy z niego Denis rozrabiaka :P

    OdpowiedzUsuń
  2. O w morde :o Ale dzień! Chyba bym na zawał zeszła na Twoim miejscu :P

    OdpowiedzUsuń
  3. ah ten Denis... niemozliwy jest:)

    OdpowiedzUsuń
  4. uff, dobrze że się pomyślnie skończyło :)
    u nas mąka tez na krótko zajmuje dziecko, a później już cuda się dzieją, więcej sprzątnia niż pożytku.

    OdpowiedzUsuń
  5. super zabawa mąką, makaronem i papierem toaletowym... tylko ile się później mama nasprząta;)

    OdpowiedzUsuń
  6. O matko :D To niezłą przygodę mieliście.

    OdpowiedzUsuń
  7. No to ładnie Denis załatwił dziadka :)
    Dobrze, że wszystko się tak skończyło.

    OdpowiedzUsuń
  8. o rety, ale historia! dobrze, że wszystko tak się skończyło.

    OdpowiedzUsuń
  9. O rany, ja to bym dostała zawału.
    U nas mąka działa... jeszcze :)

    OdpowiedzUsuń
  10. ojej zawału mozna dostać ale ci powiem że ja wychodzę tez na balkon i starszak czasem mnie zamyka bo prosze i czasem myślę co by było jak by coś tam coś ... :( tfu tfu

    OdpowiedzUsuń
  11. a z mąką nie spróbuję nie dziękuję moj taki że by non stop się domagał jakbym mu raz dałą ale jak co ja robię to pozwalam mu się mazać :p

    OdpowiedzUsuń
  12. Będziecie mieli co wspominać:-p. Całkie smiesznie sie to czyta, ale sytuacja budząca grozę.

    OdpowiedzUsuń
  13. Cudny...zwłaszcza za kierownicą!!!! ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz.