Wprowadzenie


…. Z przymrużeniem oka… ....ZŁOTE MYŚLI MAMY WSPANIAŁEGO SYNKA I CÓRECZKI....




"Spójrz w oczy dziecka zobaczysz Boga."

- Phil Bosmans


"Dziecko może nauczyć dorosłych trzech rzeczy: cieszyć się bez powodu, być ciągle czymś zajętym i domagać się - ze wszystkich sił - tego, czego pragnie."

- Paulo Coelho

"Jest jedna miłość, która nie liczy na wzajemność, nie szczędzi ofiar, płacze a przebacza, odepchnięta wraca - to miłość macierzyńska."
- Józef Ignacy Kraszewski

czwartek, 31 października 2013

w taki dzień... smutne wspomnienia....




"...sobota, 6 może 7 godzina, dzwoni do mnie Gosia....zanim wyszłam z łóżka telefon ucichł...wróciłam pod kołdrę...mija 10 min znów telefon...tym razem odbieram, wściekła, że ktoś mnie budzi mówię słucham..."Sylwuś dzwonili z drogówki do mnie i pytali czy znam panią Jolantę - kazali przyjechać"...serce zaczęło walić jak oszalałe, zaczęłam się ubierać szybko..wołam do narzeczonego, ze muszę jechać na komisariat -chodzi o Mamę...narzeczony pędzi po swoich rodziców...słyszę jak się zrywają z łóżka ...teściu biegnie do toalety zaczyna zwracać z nerwów ... ja dalej jestem nieświadoma tego co się stało...myślę sobie, że może rodzice mieli jakiś niegroźny wypadek i wzywają kogoś z rodziny by ich zabrali...na komisariacie czekamy jeszcze z 10 min zanim nas przyjmą...idę pewnym krokiem do pokoju z myślą, że tam siedzi moja Mama lub/i mój Tata - ale tam nie ma nikogo! o co chodzi? pytam gdzie jest Mama?...słyszę "proszę usiąść", mówię "ok, ale gdzie są rodzice? co się stało?"-w myślach mam dalej jakieś zdanie typu:"co oni nabroili?"..wtedy słyszę...pani J wczoraj gdy wracała z pracy została potrącona na przejściu dla pieszych /w myślach: po co mnie wezwali? mnie tam nie było? pewnie chcą wiedzieć czy często przebiega na czerwonym świetle? dostała mandat?/...policjant mówi dalej i wyciąga kartkę, zaczyna rysować skrzyżowanie, przejście dla pieszych "zaczyna jeszcze raz, pani J wracała ok godz 23 z pracy, światła były już wyłączone, została potracona, nie żyje!"...co? kto? to nie możliwe! to na pewno nie moja Mama! krzyczę na cały komisariat. .."proszę się uspokoić"...policjant sięga po zastrzyk uspokajający /tak mi się wydaje/..słyszę głos Teścia "nie trzeba! Synu wyprowadź Sylwunię na zewnątrz!"...kręci mi się w głowie, robi mi się ciemno, wołam: to na pewno nie ona! to nie ona! tylko nie ona, proszę!.....później już było tylko gorzej....ciągły ból w piersiach, który zaczął troszkę puszczać dopiero po 6 miesiącach!....ciągła myśl, że nie powiedziałam jej jak bardzo ją kocham..pozwolono nam ją zobaczyć dopiero na 3 dzień w kostnicy w czarnym worku..była taka zimna..ale dalej piękna....miała 42 lata, a wyglądała na 35...piękna , mała blondyneczka! ...zaczęła się sprawa w sądzie przeciwko temu człowiekowi i te głosy, żeby odpuścić bo to młody człowiek /rok młodszy ode mnie -21 lat/, że to młodzieńczy błąd/był trzeźwy/..po prostu nieszczęśliwy wypadek...do tej pory się zastanawiam jak ktoś tak mógł mówić przy mnie..do tej pory mam taka straszną myśl "niech ich to spotka - to zobaczymy jak wtedy będą myśleć, czy zgodzą się z wyrokiem: 3 lata bez prawa jazdy i 1,5 roku w zawieszeniu na 3 lata!" ....ten człowiek zniszczył nam życie...na początku ludzie próbowali nam wmawiać, że pewnie Mama wtargnęła na jezdnię, że śpieszyła się na tramwaj...całe szczęście, zajście było nagrane przez uliczną kamerę...widać, że wracała normalnie, że nie weszła pod samochód, że ten bydlak gapił się nie wiadomo gdzie, bo na pewno nie na drogę, bo po prostu przejechał przez nią, gdy miała jeszcze kroka do chodnika po drugiej stronie, nie hamując, nie próbując odskoczyć w bok, zrobić unik, zero reakcji, a przecież zdążyła przejść przez trzy pasy jezdni, brakował jej krok, gdyby był normalny to jadąc widziałby kobietę na ulicy -zaczął by hamować, może by i nie zdążył, może by i się nie udało, ale każdy kierowca by próbował..ulica całkowicie pusta..."


minęło 5 lat, dalej zastanawiam się  jak to się mogło stać...czemu tak się stało...czemu jej tu nie ma...czemu inni mają rodziców a ja nie


czytam, szukam odpowiedzi...ostatnio przeczytałam książkę:
"Córki, które zostały bez matki" (Hope Edelman), która trafnie ubiera w słowa myśli, które krążyły i krążą po mojej głowie..


Cytaty z książki: 
Strata
"..Z czasem przerwy między okresami intensywnego przeżywania przez córkę żałoby po stracie matki wydłużają się, ale tęsknota nigdy nie gaśnie, zawsze tli się gdzieś na skraju jej świadomości, gotowa dać znać o sobie w dowolnym miejscu i w najmniej spodziewany sposób. To nie jest patologia. To normalne. Dlatego bez względu na to, czy masz 24 lata, 35 czy 43 - otwierając prezent lub robiąc zakupy albo przechodząc przez ruchliwą ulicę, bywa, że nagle zginasz się wpół, przygnieciona brakiem matki, która zmarła, gdy miałaś siedemnaście lat."

"..Tożsamość córki zmienia się diametralnie, gdy traci oboje rodziców. Nagle traci dach nad głową. Jeśli jest młodą osobą dorosłą, zdolną do podejmowania decyzji, wówczas druga strata spycha ją na samodzielność, w której jest odpowiedzialna tylko przed sobą samą..(..)..Nagle nie było przy mnie nikogo, kto by mi powiedział, co mam robić. Mogłam robić co chciałam. To przerażające uczucie, gdy jesteś nagle zostawiona samej sobie i zdajesz sobie sprawę, że przed nikim już się nie zameldujesz, że nie ma nikogo, kto spyta: Co robiłaś? lub powie: Zastanów się jeszcze nad tym. Nagle jesteś odpowiedzialna za siebie i zostajesz z pytaniem: Co mam robić?.."

"..Byłam wówczas zbyt młoda - a może niespecjalnie zainteresowana - by zwrócić uwagę na to, co wypełniało jej dzień. Moim zadaniem było oderwanie się od niej, a nie złączenie z nią. Gdy widzę, że brakuje mi tej wiedzy, którą inne kobiety przejęły od matki, czuję się jakaś niepełna, ułomna, niedouczona.."



" .. Jestem nie do zdarcia - mówi o sobie wiele kobiet pozbawionych matki, co oznacza, że doznane we wczesnych latach życia z doświadczeniem straty - nieustępliwość, upór i silną wolę oraz umiejętność odnajdywania w sobie nadziei i motywacji, by iść dalej.."




9 komentarzy:

  1. Bardzo mi przykro :( Twoja mama jest na pewno z Ciebie dumna. Jesteś bardzo dzielna.
    Widocznie była potrzebna tam w niebie i Bóg Ją do siebie przywołał.
    Trzymaj się Kochana!

    OdpowiedzUsuń
  2. To bardzo przykre :( Nawet nie potrafię sobie wyobrazić, co czułaś i czujesz :(

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo mi przykro z powodu Twojej straty...

    OdpowiedzUsuń
  4. Słowami nie jestem w stanie wyrazic jak bardzo mi przykro... Nie rozumiem wymiaru sprawiedliwości i kary za spowodowanie śmierci 1,5roku w zawieszeniu

    OdpowiedzUsuń
  5. przytulam wiem co czujesz moja odeszła też mając 43 lat ja kilka dni po tym kończyłam osiemnaście lat bolało boli nie ważne ila lat upłynie patrzę na swe dzieci i wszystko się we mnie sciska że nie mogli siebie poznać nawzajem że tylko wpomnienia i fotografie zostały :( już szesnaście lat takiego bólu :(((

    OdpowiedzUsuń
  6. 12 lat temu zginął w wypadku mój tata a dla mnie wydaje się, że to było wczoraj. Do dziś nie mogę pogodzić się z tym dlatego wiem co czujesz!
    Przytulam cię mocno i bardzo współczuję!!!

    OdpowiedzUsuń
  7. bardzo bardzo smutny tekst :( Z taką stratą nie da się pogodzić. moi rodzice mieli ciężki wypadek samochodowy 2 lata temu - wyszli z tego, ale nigdy nie zapomnę widoku Taty na OIOM-ie z zakrwawioną głową, w śpiączce, całego posiniaczonego. I nigdy nie zapomnę jak zrobiło mi się słabo gdy lekarz powiedział że stan jest bardzo ciężki i nie wiadomo, czy bedzie żył.. i co to będzie za życie. To były najgorsze miesiące mojego życia, ten strach i ból. Miałam więcej szczęścia, bo rodzice żyją i są ze mną, ale pamiętam to straszne uczucie niedowierzania - że to nie może być prawda, że na pewno chodzi o kgoś innego :( Pozdrawiam cieplutko i wysyłam moc pozytywnych myśli :**

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz.