Wprowadzenie


…. Z przymrużeniem oka… ....ZŁOTE MYŚLI MAMY WSPANIAŁEGO SYNKA I CÓRECZKI....




"Spójrz w oczy dziecka zobaczysz Boga."

- Phil Bosmans


"Dziecko może nauczyć dorosłych trzech rzeczy: cieszyć się bez powodu, być ciągle czymś zajętym i domagać się - ze wszystkich sił - tego, czego pragnie."

- Paulo Coelho

"Jest jedna miłość, która nie liczy na wzajemność, nie szczędzi ofiar, płacze a przebacza, odepchnięta wraca - to miłość macierzyńska."
- Józef Ignacy Kraszewski

niedziela, 28 kwietnia 2013

2 LATKA - Urodzinki

.....dawno, dawno temu...

/no może nie tak dawno :D

w Wielką Sobotę ... 23.04.2011r. ... o godz. 18.29... urodził się Cudny Chłopczyk!

Maksymilian Kornel
Nasz Największy Skarb!


Dokładnie 23.04 Babcia z Dziadziem zamówili Mszę Św. z okazji 2 urodzin Maksiunia. Oczywiście Synek latał po kościele jak oszalały. Na szczęście Ksiądz wczuł się w sytuację i nie kazał Nam wychodzić na środek na błogosławieństwo /stres był - bo jak tu zatrzymać Naszego Deniska/, dodał tylko z uśmiechem: "sportów wam nie muszę życzyć, bo wystarczy jak pobiegacie za Maksymiliankiem".


Wczoraj była impreza. 
Zdjęć mało, bo Synuś tak imprezował, że nawet Go dmuchanie świeczek nie interesowało i dmuchać musiał Tata :)
Prezenciki dostał drobne. Goście zapełnili nam skarbonkę i za kilka dni dostanie jeden duży prezent -  własne duże łóżko:D


 Sprzątałam dwa dni -- bałagan powstał w dwie minuty:


negocjacje - Tata namawia Synka aby choć na chwilę się zatrzymał  i wysłuchał "Sto Lat":


ciąg dalszy negocjacji:


hmmm...nagroda ;D


STO LAT SKARBIE :*

niedziela, 14 kwietnia 2013

piątek, 12 kwietnia 2013

Kocham słońce....wiosna

...bo gdy słoneczko świeci życie wydaje się łatwiejsze.....







i ludzie milsi...wczoraj Ktoś nas przepuścił na poczcie...a inny Ktoś pomógł znieść wózek ze schodów...













 Deniskowy spacerek:

















niedziela, 7 kwietnia 2013

co u Nas? /rehabilitacja, Wielkanoc/

....co u Nas???

Ufff...wreszcie możemy odpocząć....

Najpierw przez dwa tygodnie moja rehabilitacja /kręgosłup mi padł/ - koszmar - pół rodziny zaangażowanej w opiekę nad Synkiem, bo...
wstawanie o 5 rano, Mężuś zawoził nas przed swoją pracą do Prababci, o 8.40 przyjeżdżał Dziadzio lub Babcia, aby zaopiekować się Deniskiem, a Ja leciałam na rehabilitacje. Innym razem przyjeżdżała Ciocia M. i zabierała Deniska na 3 godzinki /Synuś zadowolony, bo szalał w małpim gaju/. 
Po rehabilitacji - wymęczona i obolała- pędem po Synka i na busa. 40 minut drogi - zazwyczaj skakania po siedzeniu - a przed wysiadką Synek zasypiał :/ więc brałam Go na ręce i donosiłam do domu /i po co ta rehabilitacja? - kręgosłup znów dostawał ../... w bramie stał przygotowany już wózek, więc Deniska do niego wrzucałam i pędem na miasto załatwiać sprawy i po zakupy.
Fajnie, bo Synek zasypiał już o 19, więc wieczorem spokojnie mogłam przygotować posiłki dla wszystkich na następny dzień. 
Później siadałam w fotelu i czekałam na Męża do 24 godziny/o tej godzinie wraca z pracy/...szybko pomagałam Mu w przepakowaniu i do łóżka...a o 5 znów pobudka.

W weekendy na rehabilitację nie jechaliśmy, więc niby można było się wyspać, jednak Synek  przestawił się i o 5.45 wstawał w sobotę i niedzielę....a później marudny cały dzień, bo drzemek nie uznaje /jedynie w samochodzie:/


Następnie święta, szykowanie, sprzątanie, obżeranie:)


A na koniec katar:/  Synek przeziębiony!


Teraz wracamy do normy - choć troszkę brakuje nam tych wyjazdów - zamieszania :p



Kilka Wielkanocnych fotek:
/by Ciocia A./






Z Wujkiem W.:




Z Cioteczkami P. i J.:


i jeszcze nowy nabytek - huśtawka
/polecam - potrafi zdziałać cuda - mój Denisek jest wstanie huśtać się nawet 30 min  - SZOK!/


przyłapany na spaniu w busie: