Wprowadzenie


…. Z przymrużeniem oka… ....ZŁOTE MYŚLI MAMY WSPANIAŁEGO SYNKA I CÓRECZKI....




"Spójrz w oczy dziecka zobaczysz Boga."

- Phil Bosmans


"Dziecko może nauczyć dorosłych trzech rzeczy: cieszyć się bez powodu, być ciągle czymś zajętym i domagać się - ze wszystkich sił - tego, czego pragnie."

- Paulo Coelho

"Jest jedna miłość, która nie liczy na wzajemność, nie szczędzi ofiar, płacze a przebacza, odepchnięta wraca - to miłość macierzyńska."
- Józef Ignacy Kraszewski

czwartek, 6 listopada 2014

Przedszkole - co nam pomogło w adaptacji...(ku pamięci)

...teraz Denisek jest zakochany w przedszkolu...
wstaje o godz. 5 i pyta kiedy wychodzimy do przedszkola....
...chory, kaszlący, ledwo widzący /zapalenie spojówek/ idzie ...
..nie cierpi soboty, a niedzieli wręcz nienawidzi ;) bo wtedy przedszkole jest zamknięte...

....a jeszcze dwa miesiące temu...
...był koszmar /pisałam o tym TU/

...adaptacja zajęła Deniskowi miesiąc...


Co robiliśmy by mu pomóc pokochać przedszkole:

- już w wakacje rozmawialiśmy o przedszkolu, o jego pozytywach
/Denisek nie mógł się doczekać, aż pójdzie do dzieci/


- byliśmy konsekwentni /odbieraliśmy o stałej porze po obiadku - raz się wyłamałam i przyszłam po niego wcześniej po drugim śniadanku  - niestety sprawiłam mu dużą przykrość, bo kolejne dwa dni czekał na mnie po tym śniadanku i przeraźliwie płakał, gdy mnie nie było;
codziennie szedł do przedszkola, nawet gdy wiązało się to z przeraźliwym krzykiem przez całą drogę/


- u nas sprawdziło się przekupstwo :/
jajko niespodzianka codziennie po przedszkolu - tak wiem mało wychowawczo, ale cel uświęca środki :p
a w poniedziałek był większy prezencik;

- przez pierwsze dni, gdy Maksio płakał na samo przypomnienie o przedszkolu /wpadał w histerię i prosił żeby Go tam nie posyłać/ przestaliśmy wypytywać o przedszkole - robiliśmy wszystko, żeby o tym nie myśleć, poświęcaliśmy mu dużo czasu, dużo zabaw i śmiechu;

- czasem stosowaliśmy chwyt poniżej pasa , mówiąc mu:
"tego kochanie nie możesz bo to tylko przedszkolaki mogą itd"

- stosowaliśmy też metodę na spiderman'a
/.."Kochanie spiderman też chodzi do przedszkola, nie płacze, bawi się z dziećmi itd."/
pewnego dnia usłyszałam od Maksiunia: Mamo ja dziś nie będę płakać, bo ja jestem spiderman";

- tłumaczyliśmy że wszyscy idą do pracy: Mama , Tata i nawet Lili idzie bez Mamy na swoje zajęcia
/szybciutko załapał, że On też musi chodzić do pracy/

- gdy pierwsza histeria minęła pytaliśmy  co robił w przedszkolu i gratulowaliśmy mu nowych umiejętności

- zawsze rano Denisek decyduje, którą zabawkę chce wziąć do przedszkola i na czym chce jechać... sprawia mu dużo radości i dumy, gdy jedzie swoim własnym rowerkiem do przedszkola...

- kupiliśmy tatuaże dla wszystkich...Synuś z dumą rozdał kolegą i koleżanką


...cóż ..metody nie zawsze "ładne" ale u nas skuteczne
...gdy znamy swoje dziecko, wiemy na ile sobie możemy pozwolić...

..muszę dodać, że przedszkole jest świetne, nowe, kolorowe... rewelacyjne panie, zawsze uśmiechnięte /Maksiu od razu znalazł sobie ulubioną panią, która Go przytula i dba o niego/ to sprawiło, że naszym jedynym problemem była rozłąka z Rodzicami....Synek po 5 minutach zapominał o moim istnieniu i świetnie się bawił...


Jestem niesamowicie dumna z mojego Przedszkolaczka :)))

Nasze poranki:
godz 5 rano













:)

3 komentarze:

  1. Jejkuuuuuu! Malusia jaka juz duza dziewczynka! Denisek jaki dumny braciszek :)
    Alan tez byl oporny, tyle ze u nas to tylko na 3h sa przedszkola pootwierane, wiec szybciej leci, ale gdyby nie MOJA konsekwencja to tez by pewnie trwalo to dluzej. Z reszta wszystko opisalam na blogu jak bedziesz chciala to wpadnij.
    Pozdrawiam Was serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zaglądam , ale nie mogę komentować - jakiś problem wychodzi :/
      Pozdrawiam :)))

      Usuń
  2. Super! Cieszę się razem z Tobą ;)
    Bo u mnie też jest dobrze, a tak się bałam! ;))
    Warto zaufać naszym dzieciom, czasem nas pozytywnie zaskakują;)
    Muszę Cie się przyznać, że u mnie też jest codziennie jajko niespodzianka, teraz nie wiem czy Natalka czeka na mnie jak przyjdę po nią, czy na to jajko ;))

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz.