Wprowadzenie


…. Z przymrużeniem oka… ....ZŁOTE MYŚLI MAMY WSPANIAŁEGO SYNKA I CÓRECZKI....




"Spójrz w oczy dziecka zobaczysz Boga."

- Phil Bosmans


"Dziecko może nauczyć dorosłych trzech rzeczy: cieszyć się bez powodu, być ciągle czymś zajętym i domagać się - ze wszystkich sił - tego, czego pragnie."

- Paulo Coelho

"Jest jedna miłość, która nie liczy na wzajemność, nie szczędzi ofiar, płacze a przebacza, odepchnięta wraca - to miłość macierzyńska."
- Józef Ignacy Kraszewski

czwartek, 27 marca 2014

Szybki przegląd ..ku pamięci

...nic się nie zmieniło...dalej zero czasu wolnego :]]]

Przegląd:

Maksio rumiany po wygranym meczu z Tatą :



husiu, husiu


lodowy sezon otwarty:


śpioch nr 1


śpioch nr 2


Denisek się bawi 



czas na ciasteczka




Lineczka gotowa do drogi:


gdy długo czeka, to:









sweet focia ;p





czwartek, 13 marca 2014

6 tygodni - Lilianka

Lineczka ma już 6 tygodni


waży 4370g :)

cierpię na brak czasu,więc szybki przegląd zdjęć: 


moje cukiereczki:


Lili i Denisek:




 nowe kapciuszki:

z rana




Matka Polka - noszę Lili, wieszam pranie, rozmawiam z Deniskiem i czytam z ust oglądając telenowelkę :]]]

z Dziadziem:

:)

poniedziałek, 3 marca 2014

Macierzyństwo po raz drugi...

...jak to być drugi raz Mamą?!...
....spokojniej, to na pewno...


....wiedziałam czego się spodziewać, wiedziałam, że na początku jest ciężko....pomimo, że każda ciąża jest inna i inne jest każde dzieciątko, to niektóre rzeczy się nie zmieniają, jak np. tęsknota za dobrym snem ;)

...z Maksiem nie byłam przygotowana na taką harówkę jaką jest macierzyństwo...choć Synek był całkowicie planowany i przeczytałam mnóstwo książek, nie miałam nikogo kto mógłby mi opowiedzieć jak to jest naprawdę...byłam tylko przygotowana na ból podczas porodu, wiedziałam, że ma boleć i tu się się nie bałam, szłam odważnie na porodówkę, przerażenie przyszło gdy po 8 godzinach zabierali mnie na sale operacyjną, aby wykonać cięcie...nie byłam przygotowana na tak okropny, nieludzki ból jaki dopadł mnie po cesarce....byłam załamana, że przez 4 dni nie jestem wstanie zająć się własnym dzieckiem / przecież wszędzie się słyszy, że po porodzie mama  zajmuje się dzieckiem, bo taka jest natura/, nie było nikogo kto by mi wyjaśnił, że tak się zdarza, nie było też nikogo kto by mi powiedział, że karmienie piersią to ciężka praca, że dzieciątko nie zawsze chce współpracować z mamą, dla mnie to był szok...no bo jak to!....ostatni szok przeżyłam w domu, kiedy uświadomiłam sobie, że nikogo nie mam do pomocy, że muszę opiekować się synkiem 24 godz na dobę przez 7 dni w tygodniu, mimo osłabienia po ciąży i operacji....brak snu, okropny ból pleców i ten straszny brzuch, który mi pozostał....to wszystko było dla mnie nowością...

....przy Lili wiedziałam, że cesarka okropnie boli i trzeba zacisnąć zęby, bo po kilku dniach da się przeżyć...wiedziałam, że będę musiała opiekować się dziećmi sama, nie korzystając z niczyjej pomocy....gdy człowiek jest świadomy co go czeka, łatwiej mu przejść ciężkie momenty i bardziej korzystać z tych cudownych chwil, których jest pełno wychowując dzieci....



....pomimo ogromnego zmęczenia, pojawiających się mroczków przed oczami i dochodzących przykrych słów "chciałaś to masz - radź sobie" jestem najszczęśliwszą osobą na świecie...mam najwspanialszego synka i najwspanialszą córeczkę na kuli ziemskiej :)




A co u Deniska...


-przesypia całe noce u siebie, nie przychodzi do nas, bo przeszkadza mu płacz Lili i zapalona lampka

-zaczynamy robić kupkę do toalety, synek nie nosi już pieluch od ponad roku, ale zawsze gdy chce kupę każe sobie nakładać pieluchę, teraz zrobiliśmy tablicę, na którą przyklejamy naklejkę, gdy uda nam się załatwić do toalety...motywacją jest przedszkole, Denisek bardzo chce iść do przedszkola, a wie, że w przedszkolu pieluch się nie nosi..postanowił, że tablicę z naklejkami pokaże pani w przedszkolu i wtedy na pewno go przyjmie :)

-dalej zakochany w siostrzyczce, całuje, przytula, pomaga przy przewijaniu, nawet jej śpiewa...jednak czasem, gdy Lili śpi podchodzi do niej i specjalnie ją budzi :/


Szukam jakiegoś pomysłu na wieczorny rytuał...
...ma ktoś pomysł?
Tak jak pisałam w poście Wieczorny rytuał od godz 18 do godz 20 powinnam być dostępna tylko dla Synka, tylko co wtedy zrobić z Lili...na razie daję radę, bo karmię ją o 17.30 i idzie spać, ale jestem świadoma, że długo to nie potrwa, bo Lilcia zaczyna coraz mniej spać i będzie się buntować:/