Wprowadzenie


…. Z przymrużeniem oka… ....ZŁOTE MYŚLI MAMY WSPANIAŁEGO SYNKA I CÓRECZKI....




"Spójrz w oczy dziecka zobaczysz Boga."

- Phil Bosmans


"Dziecko może nauczyć dorosłych trzech rzeczy: cieszyć się bez powodu, być ciągle czymś zajętym i domagać się - ze wszystkich sił - tego, czego pragnie."

- Paulo Coelho

"Jest jedna miłość, która nie liczy na wzajemność, nie szczędzi ofiar, płacze a przebacza, odepchnięta wraca - to miłość macierzyńska."
- Józef Ignacy Kraszewski

poniedziałek, 16 marca 2015

Praca, pasja i rodzina...Piła/Chodzież

Mój mąż jest cudownym człowiekiem...który mnie fascynuje...zaskakuje nawet teraz po prawie 14 latach wspólnego życia...mamy różne charaktery...on jest odważny -  uwielbia wystąpienia przed ludźmi - mecze przy kilkutysięcznej publice, która nie raz wyzywa jego i jego całą rodzinę...a ja...taka cicha, która boi się wystąpień, zawsze zapobiegawcza.....już w liceum byłam tą co każdy lubi, nikomu nie przeszkadza, a mój  mąż miał ludzi, którzy go lubili i tych którzy go wręcz nienawidzili....jest typem przywódcy, którego się uwielbia lub nienawidzi!


to taki wstęp-dodatek...a ja nie o tym

bo miałam napisać, że w weekend Mężuś dostał zaproszenie do Piły, aby przeprowadzić wykład......jest pasjonatem i jego wykłady są fenomenalne - dlatego żałuję, że nie mogłam posłuchać....ale znowu odbiegam od tematu...

...więc został zaproszony i udostępniono mu mieszkanie...
....zdecydowaliśmy pojechać tam całą czwóreczką....
i tak staramy się łączyć pasję męża rodziną....w dzisiejszych czasach, kiedy to ludzie pracują po 12 godz i więcej, ciężko znaleźć czas dla rodziny, dlatego warto jest wykorzystywać każdą chwilę

Wszystko zaczęło się tak:

Lileczka jest typem leniucha...zawsze, gdy ją ubieram kładzie się na podłogę i odpoczywa
....Denisek naśladuje Lili..




ubrani....zapakowani ...wyruszyliśmy...
Denisek chwali się Dziadziowi, że jedzie na wycieczkę "na Piłę" i będzie spał w hotelu..



siedzimy w mcdonaldzie...w czwórkę..Tata jak zwykle ma swój obiad w termosie, więc ja z Deniskiem  objadamy się...mówię do męża weź Lili, żeby sobie troszkę nogi rozprostowała ...poszli pochodzić po maku, a Maksio: "no wreszcie mamy święta i spokój!. Kochanie , chyba święty spokój?! No przecież mówię :)"





z trzech godzin zrobiło się 6 godz jazdy
...korki...
...więc Lili kolację musiała zjeść  w drodze z kubeczka na kawę...
/wybłagaliśmy czysty na orlenie/

mimo długiej jazdy Lili zadowolona....
...zresztą...

"co ja Ci będę tłumaczyć?!"- stałyTekst Maksiunia



już dawno nie widziałam takiego porządku
...moje Łobuziaki chyba też...
...szybko próbowały wprowadzić swoje porządki






w drugi dzień dopadło Maksiunia osłabienie i poszedł na dwie godziny spać w dzień!! Tak w DZIEŃ!
....czemu takich chwil w domu nie ma ;)
SŁODKI WIDOK:)

...za to Lili szalała i spać nie chciała...



.a na obiad  zjedliśmy super extra zdrowe jedzenie ;p
oczywiście jak pizza to tylko z oliwkami



zdjęć nie ma za dużo bo pogoda fatalna...padało..
..kilka fotek przez szybę na pamiątkę...
Miasto Chodzież


...uwielbiam wiatraki...








Życzę sobie więcej takich wspólnych wyjazdów :)




4 komentarze:

  1. ja tez Wam tego zycze - widac ze fajnie spedziliscie czas<3

    OdpowiedzUsuń
  2. Fajnie, że możecie razem spędzić trochę czasu poza domem. Nowe miejsce to atrakcja dla maluchów :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Super,ze udało sie spędzić czas razem :-)
    zdjęcia boskie :-))))

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz.