Wprowadzenie


…. Z przymrużeniem oka… ....ZŁOTE MYŚLI MAMY WSPANIAŁEGO SYNKA I CÓRECZKI....




"Spójrz w oczy dziecka zobaczysz Boga."

- Phil Bosmans


"Dziecko może nauczyć dorosłych trzech rzeczy: cieszyć się bez powodu, być ciągle czymś zajętym i domagać się - ze wszystkich sił - tego, czego pragnie."

- Paulo Coelho

"Jest jedna miłość, która nie liczy na wzajemność, nie szczędzi ofiar, płacze a przebacza, odepchnięta wraca - to miłość macierzyńska."
- Józef Ignacy Kraszewski

poniedziałek, 8 lutego 2016

I po migdałku...Adenotomia..


                                                                                                                                                                                          Żródło


jesteśmy już po zabiegu
...Denisek był bardzo dzielny...


...co z tego, że to był zabieg typu usunięcie znamiona - dla nas to była ważna, stresująca sytuacja...
...wiedziałam, że wszystko pójdzie dobrze, martwiłam się jak to przeżyje Denisek...włożyłam bardzo dużo energii w to, żeby Denisek poczuł, że to nic strasznego, że czasem trzeba pójść do szpitala, że jak nie będzie płakać to szybko i sprawnie minie i wrócimy do domku....
..opowiedziałam mu wszystko szczerze..powiedziałam, że nic nie będzie boleć, że przyjdzie po niego pan lekarz i będzie musiał z nim pójść na chwilkę, żeby założyć maseczkę z takim gazem usypiającym /narkoza/, wytłumaczyłam, że rodzice nie mogą tam wchodzić, że jak tylko zaśnie i usuną migdałka to zaraz wróci do nas....wszyscy mi powtarzali, że pewnie dostanie "głupiego jasia", bo inaczej dobrowolnie nie pójdzie na salę po narkozę...-ja jednak wiedziałam, że to jest dzielny chłopak i jesteśmy dogadani iż będzie spokój- powiedziano mi również, że żadnych igieł nie będzie...bał się bardzo, widziałam po nim - w pewnym momencie zrobił się bardzo blady, ale wiedział, że może mi zaufać, że go nie okłamie - powiedziałam: żadnego kłucia, nic nie będzie boleć - to tak będzie! Poszedł z panem doktorem bez płaczu! Zabieg trwał jakieś 5 min i przyniesiono mi go "budzącego się". To były najgorsze chwile tego całego zabiegu. ok 15 min dochodził do siebie budząc się - plując krwią i próbując się podnieś. Był króciótki płacz. Dezorientacja. Po 20 min siedzielismy już w samochodzie i wracaliśmy do domu. Denisek był śpiący, ale go nic nie bolało. I to tyle. Więc więcej strachu niż to warte :)


..moje serduszka...

Lili została na noc u dziadków, aby Denisek mógł spokojnie dojść do siebie po zabiegu
....jejku jak braciszek tęsknił za siostrzyczką...
ciągle słyszałam "Kiedy wróci Lili? Ja się nudzę itp" 
..jak się zobaczyli to się wyściskali jakby się nie widzieli z miesiąc...a ..po 30 min już życie wróciło do normalności...zaczęli się kłócić :)



Lineczka uwielbia szaleć przy muzyce....
..stylizacja to całkowicie jej inwencja /ja tylko pomogłam jej apaszkę zawiązać/



...zdjęcie z balu przebierańców...





3 komentarze:

  1. Jak dobrze, że macie to już za sobą. Całuski dla dzielnego pacjenta :)

    OdpowiedzUsuń
  2. stresujące i dla was i dla Deniska, najważniejsze że krótko i z sukcesem :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz.