Wprowadzenie


…. Z przymrużeniem oka… ....ZŁOTE MYŚLI MAMY WSPANIAŁEGO SYNKA I CÓRECZKI....




"Spójrz w oczy dziecka zobaczysz Boga."

- Phil Bosmans


"Dziecko może nauczyć dorosłych trzech rzeczy: cieszyć się bez powodu, być ciągle czymś zajętym i domagać się - ze wszystkich sił - tego, czego pragnie."

- Paulo Coelho

"Jest jedna miłość, która nie liczy na wzajemność, nie szczędzi ofiar, płacze a przebacza, odepchnięta wraca - to miłość macierzyńska."
- Józef Ignacy Kraszewski

piątek, 26 sierpnia 2016

Foto przegląd - sierpień i przykre zakończenie..

sierpień zaczął się od

męskiego wyjścia - mecz z tatą



Były imieninki Deniska...oczywiście Ninjago musiało być


Lili dostała lalaloopsy...bardzo fajna lalka, której można bezkarnie odrywać ręce i nogi...



mi też się udało "wyjść" na mecz :)


fajnie było oglądać mężusia z trybun, a przy okazji spędziliśmy dwa dni w Krakowie


..na reszcie nauczyłam się sama rozpalać grilla :))
działka..uwielbiam tam odpoczywać..

Rok w lesie...jesteśmy oczarowani..co wieczór czytamy :)



...zatrułam się i jeden dzień byłam nie do życia -
dzieci nie były na dworze w ten dzień....
a...
Lila ubrała się, nałożyła sandałki, wzięła trzy rysoraki, podeszła do mnie i mówi:
mamo, ty idź do okna, a ja idę pod bramę się pobawić /mieszkamy w bloku/ - ty będziesz się na mnie patrzyć, a ja nigdzie nie będę uciekała i wchodziła na ulice! Dobrze?!
niestety, kiedy jej wytłumaczyłam, że dzieci w wieku 2.5 lat nie mogą być same na dworze, wpadła w histerię i płakała przez 30 min :/ /jakie to niesprawiedliwe, w końcu obiecała, że będzie grzeczna!/
......
 a to zobaczyłam jak wreszcie wylazłam z łóżka...


..już po dożynkach...choć nie jestem rolnikiem, a wręcz mieszczuchem, fajnie, że są organizowane takie festyny :)
Denis kontra kula


na zakończenie...

niezbyt przyjemna sytuacja... godz 23 środa...czytam książkę...słyszę jakieś hałasy - wydawało mi się, że na klatce schodowej...lecę sprawdzić co się dzieje /pierwsza myśl - pożar /, patrzę przez okno, a tam zakapturzone gnojki pod bramą..słyszę już krzyki męża z okna - zostawcie go! ...szybko wybiegliśmy na dół...okazało się, że napadli na sąsiada - chcieli go okraść - gdyby nie mąż - pewnie by to zrobili...na szczęście nic się nie stało -uciekli samochodem.......przerażające jest to, że takie rzeczy się dzieją..że nie masz na to wpływu...a jeszcze gorsze jest to, że TYLKO MY wybiegliśmy, zareagowaliśmy - nikt nawet do okna nie wyszedł - a nie wierzę, że nie słyszeli, bo hałas był!!! Od razu przypomina mi się pożar w naszym mieszkaniu, nikt z góry lub z dołu nie przyszedł sprawdzić co się dzieje, czy nie trzeba pomóc, czy im nic nie grozi! nie jestem wstanie zrozumieć takiego postępowania!
Przykre!

...dobra..
...lecę sprzątać i pakować się..szykuje się cudowny weekend :)))

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za komentarz.